Justyna Sieniuć

Justyna SieniućJustyna Sieniuć – ur. w 1995 r. we Lwówku Śląskim. Poetka, niezawodowa aktorka, okazjonalnie slamerka; miłośniczka: kotów, jazdy autostopem, kawy, teatru, muzyki i literatury.

Ukończyła II LO im. C. K. Norwida w Jeleniej Górze. Obecnie studiuje Dziennikarstwo i Komunikację Społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim oraz uczy się we wrocławskim studium (SKiBA) na specjalizacji teatralnej.

Posiada czarny pas w karate. Mieszka we Wrocławiu, od czasu do czasu wracając do rodzinnego domu w Wojciechowie (w okolicach Jeleniej Góry).

 Zdobyła tytuł „Pieśniarki Roku 2016”.


Wiersze już napisane

Teatr

Od premiery zajmujemy się aktorstwem. Słońce z księżycem,
jak reflektory oświetlają sceny, na których gramy.
W repertuarze komedie, tragedie, dramaty (właściwe) – na każdą sztukę
bilety bezpłatne; oprawa muzyczna dobrana do aktów (seksualnych,
scenicznych i sensualnych).

Rozpisano scenariusz na miliardy ról – odgrywający wierzą w twórcę:
inni w kostiumach prestiżowych marek odprawiają Dionizje ku czci domów mody.
W tym dramacie nie znajdziesz dublerów, bisów i ponownych prób – tylko owacje
na stojąco po zasłonięciu kurtyny; chryzantemy złożone na deskach
za dobre aktorstwo.

Nie gwiżdż na scenie – wygwiżdżą cię.


Popielniczka

Państwo z obywateli skręca szlugi
Podpala zapałkami struganymi z wypłat
Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz
Dom Polska cmentarz popielniczka

Wszelkie nadzieje uleciały z dymem
Mieszkamy w paczce bez banderoli
Już posypano nam głowy popiołem
Na stosie prawa palą się sumienia


Warszawa

Zamykam oczy. W światłach flesza widzę plamkę.
Przypomina Madagaskar w głowie. Mam piasek w butach o świcie.
Kłoda drzewa nad brzegiem Wisły udaje Nessie – potwora z Loch Ness.
Nie boję się – zabijam go wyobraźnią i idę dalej.

Obcokrajowcy w Warszawie robią sobie selfie. Mówią kurwa,
zamiast cheese. Mężczyzna w średnim wieku wykonuje znak krzyża
na widok Biedronki. Chodzi do tej świątyni co środę.

Toleruje wszystko oprócz laktozy – dlatego nie pije kawy.
Kawa bez mleka jest jak dziewica: czysta, lecz gorzka w posmaku.

Umowa kredytowa jest mniej stresująca od stania bez celu pod logo Biedronki,
więc wchodzi do marketu w poszukiwaniu mleka bez laktozy.
Już wie, że (przy sklepie) czekał tylko na siebie.


Tu jest pies

If dogs could talk, it would take a lot of the fun out of owning one.
Andy Rooney

Znowu jestem tresowana na sukę. Jak jem,
to mam nie szczekać. Tyle, że nie jem. Nie jem,
bo szczekam, a jak pies szczeka, to nie je. Mówią,
że jak stulę pysk i dam mordę w kubeł, to wezmą mnie
ze sobą na spacer bez kagańca. Tyle, że oni nie mają
kagańca, a ja nie mam kubła, do którego mogłabym dać
mordę, czy tam pysk, co go nie umiem stulić.

Każą aportować na komendę. Mam wierzyć,
że to w porządku. Tyle, że nie wierzę. Nie wierzę,
bo karmią mnie kłamstwem, a jak pies szczeka,
to kłamstwa nie jada. Mówią, że jak podam łapę,
to dadzą mi szacunek. Tyle, że oni nie mają szacunku,
a łapy nie podam, bo wolę sobie wykopać grób
niż ją podać. Zróbcie mi epitafium:
„Tu jest pies pogrzebany”.


Wiersze już zaśpiewane.